INSTAGRAM

INSTAGRAM
INSTAGRAM

TRAVELS

TRAVELS
TRAVELS

E-BOOK

E-BOOK
E-BOOK O FOTOGRAFII

2019 RECAP || PODSUMOWANIE ROKU


Te podsumowania to jedne z moich ulubionych wpisów na tym blogu. Robię je od 2016 roku i są niezwykłą pamiątką, ale również dowodem na mój progres, zdobyte doświadczenie oraz życiowe lekcje, jakie przyniósł poprzedni rok. Poprzednie podsumowanie znajdziecie tutaj.
Rok analizuję zwykle dzieląc moje życie na kilka sfer: samorozwój, zdrowie, biznes, podróże i serce. Chociaż nad tym ostatnim nie będę się specjalnie rozwodzić :)


Samorozwój i biznes

Jeśli chodzi o samorozwój uważam, że zrobiłam ogromny postęp w fotografii. Potwierdzają to nie tylko znajomi i partner, ale również moi klienci. W tym roku w końcu udało mi się stworzyć fotograficzne portfolio www.beatarasiuk.com. Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba i czy macie jakieś uwagi. 


Praca fotografa chociaż daje mi mnóstwo frajdy, jest obarczona ogromnym ryzykiem finansowym. W związku z tym, że dopiero rozwijam skrzydła, bywały miesiące lepsze i gorsze. Czasami tęskniłam za korporacyjną wypłatą, która pojawiała się na koncie zawsze o tej samej porze i nie trzeba było się o nią upominać. Na szczęście nie mierzę sukcesu liczbą zer na koncie, a możliwością utrzymania się z własnej, uczciwej pracy, która daje mi satysfakcję. Wierzę, że jeśli robisz coś z pasją i poświęceniem, pieniądze pojawią się z czasem. 

Blog

Rok 2019 to czas pierwszych poważnych współprac z markami i organizacjami turystycznymi. Kiedy kończył się rok 2018 nawet do głowy mi nie przyszło, że za kilka miesięcy będę pracować dla australijskiej i skandynawskiej organizacji turystycznej, a następnie dla kilkunastu hoteli na terenie Europy, Azji i Australii. Moje prace możecie obejrzeć w zakładce podróże i hotele


Bardzo cieszy mnie fakt, że mój blog i Instagram skupiają ludzi zafascynowanych światem i podróżami, którym daleko od negatywnych emocji i hejtu. Dziękuję Wam za wszystkie rozmowy, spotkania i wsparcie.

Zdrowie 

Pod kątem zdrowia zdecydowałam się przejść z diety pescowegetariańskiej na wegetariańską, czyli zrezygnowałam z jedzenia ryb, dodatkowo zgodnie z zaleceniami dermatologa odstawiłam też nabiał. Muszę przyznać, że była to najlepsza decyzja ever! Kiedyś nie wierzyłam, że odstawienie mięsa i ryb może tak wpłynąć na nasz organizm, ale przekonałam się na własnej skórze. Czuję się teraz o niebo lepiej, a moje wyniki badań mówią same za siebie. Wreszcie wygrałam walkę z anemią i przykładam większą wagę do tego, co jem i w jakich proporcjach. Dzięki zmianie nawyków żywieniowych odkryłam mnóstwo przepysznych wegetariańskich przepisów, którymi podzielę się w osobnym wpisie. 

P.S. Jeśli ktoś dalej wierzy, że potrzebuje mięsa, żeby być zdrowym to polecam obejrzeć dokument The Game Changers na Netflixie.




Samoakceptacja

Wiem, że słowo “przełomowy” pojawia się tu co roku, ale mam wrażenie, że za każdym kryje się pod nim coś innego. Ten rok był dla mnie przełomowy, bo najzwyczajniej w świecie polubiłam siebie. Najstarsza prawda mówi, że nie możesz dać tego, czego sam nie masz. A więc jeśli nie lubisz siebie, nie masz w sobie miłości, to jak możesz ją podarować komuś innemu? Pokochanie siebie jest trudniejsze niż się wydaje i nie ma nic wspólnego z pychą, egoizmem i próżnością. 

Prawda jest taka, że jesteśmy dla siebie największymi krytykami, szczególnie my, kobiety. Często patrzymy na siebie surowym okiem i dostrzegamy tylko to, co negatywne. 
W tym postanowiłam nabrać do siebie dystansu i rozbudzić w sobie miłość, jak do rodzica, brata czy do ukochanej osoby, bezwarunkowo. Zamiast patrzeć w lustro i wyliczać, co chciałabym zmienić i czego w sobie nie lubię, skupiam się na moich mocnych stronach. Dziękuję Bogu, że jestem zdrowa, że moje ciało udźwignęło fizyczny bagaż w podróży oraz bagaż życiowych doświadczeń. 


“Wszystko trzeba zaczynać od siebie, podjąć decyzje o szczęściu, i częstować się nimi codziennie, sącząc je z uśmiechem, jak ciepłą kawę ze szczyptą kakao.”


***


Podróżnicze podsumowanie
Styczeń

Po 6 miesiącach mieszkania w Melbourne zdecydowałam na przedłużenie wizy Work and Holiday w Australii. Warunkiem było przepracowanie 3 miesięcy w sektorze hospitality (restauracje, hotele, biura podróży itp.) na terenach powyżej zwrotnika Koziorożca - wiem, brzmi to dość zabawnie, ale takie jest australijskie prawo ;) 
Na mojej liście znalazły się 2 miejsca - Cairns na północy Australii oraz Broome na zachodzie. Trochę przypadkiem, trochę za głosem serca padło na Cairns. W połowie stycznia znalazłam się po drugiej stronie Australii, gdzie poznałam człowieka, który zmienił moje plany na przyszłość. I od tego wszystko się zaczęło…


Luty - kwiecień Okres od lutego do kwietnia wypełniony był pracą w restauracji w Cairns, sesjami zdjęciowymi, a wolnych chwilach podróżami. Chociaż Cairns nie przypadło mi do gustu to bardzo polubiłam wypady do okolicznych miejsc. Moje ulubione to Fitzroy Island, Green Island, Palm Cove, Port Douglas, Windin Falls, Millaa Millaa Waterfalls, Babina Boulders i Daintree Rainforest. Jeśli wybierzecie się kiedyś na północne terytorium Australii to koniecznie dodajcie te miejsca do listy “must see”.





Maj W maju wyruszyłam na kilkutygodniową samotną wyprawę po wschodnim wybrzeżu Australii. Pierwszym punktem był skok ze spadochronem nad Mission Beach. Niesamowite przeżycie, którego nie zapomnę do końca życia!




Kilka dni później uśmiechnęło się do mnie szczęście i wygrałam w konkursie lot nad Whitsundays.





Whitsundays zachwyciło mnie tak bardzo, że postanowiłam zobaczyć je również z innej perspektywy. Zarezerwowałam 4-dniowy rejs statkiem i chociaż ta przyjemność znacznie nadszarpnęła mój budżet to uważam, że dla takich zachodów słońca, było warto.


Na trasie po wschodnim wybrzeżu zahaczyłam jeszcze o: - niewielką miejscowość w Gold Coast - Coolangatta (w tym miejscu zaczęła się moja przygoda z Australią w czerwcu 2018 roku)
- sanktuarium koali (Lone Pina Koala Sanctuary) w Brisbane


- urocze Byron Bay - jedno z moim ulubionych miejsc w Australii z malowniczymi widokami, latarnią morską i hipsterskimi kawiarniami.




oraz Sydney - tego miejsca nikomu przedstawiać nie trzeba ;)


Czerwiec Po rocznym pobycie w Australii, wróciłam do Polski, gdzie większość czasu spędziłam z moją rodziną w Terespolu oraz znajomymi w Krakowie. Moją największą radością było zobaczenie chrześnicy Zosi, która rośnie nam na modelkę! ;)

Udało mi się też spędzić weekend z przyjaciółką w Lublinie, cały wpis tutaj.



Moją wizytę w Europie zrujnowało usunięcie ósemki. Niestety okazało się, że trafiłam na mało profesjonalnego chirurga stomatologicznego i nie wiem jakim cudem, usunął mi tylko 3/4 zęba. Przez kolejne tygodnie walczyłam z wygojeniem rany, a później musiałam poddać się kolejnemu zabiegowi. Istny koszmar, cieszę się że mam to już za sobą!

Lipiec W lipcu spędziłam kilka dni z moją koleżanką Natalią w Budapeszcie. Zatrzymałyśmy się w niesamowitym hotelu Corinthia, gdzie w końcu znalazłyśmy czas na pogaduchy i chwilę wytchnienia.


Ja przedłużyłam mój pobyt w Budapeszcie o kilka dni w hotelu Clark. Miałam rzut beretem do największych atrakcji, a wieczorem kładłam się spać z takim widokiem!





Pod koniec lipca wystąpiłam w spocie reklamowym :beyli dental i w tym roku rozpocznę leczenie ich nakładkami prostującymi. Już nie mogę się doczekać!


Sierpień W sierpniu do Krakowa przyleciał długo wyczekiwany gość z Argentyny ;) Pierwsze dni upłynęły nam na wielogodzinnych rozmowach, spacerach po Krakowie oraz wyprawach w Tatrach.



Następnie przylecieliśmy do Sztokholmu, a stamtąd na zaproszenie skandynawskiej organizacji turystycznej Skåne, odkrywaliśmy najpiękniejsze zakątki tego regionu. O moich ulubionych miejscach w Skåne przeczytacie tutaj. A poniżej krótka video-relacja, wybaczcie moje głosowe niedociągnięcia w nagraniu ;)



Ze Szwecji udaliśmy się do Gdańska, który ostatni raz widziałam jako nastolatka. Muszę przyznać, że sporo się tam zmieniło i na nowo zakochałam się w tym mieście.


Ostatnie dni września spędziliśmy w mojej rodzinnej miejscowości Terespolu. Nie obyło się bez lepienia pierogów i rowerowych wycieczek.




Wrzesień
Wrzesień był prawdopodobnie najbardziej intensywnym miesiącem jeśli chodzi o podróżowanie. W pierwszym tygodniu polecieliśmy do Szwajcarii, gdzie mój partner realizował film dla Paragliding Interlaken. Na potrzeby wideo, wcieliłam się w rolę “modelki” i leciałam paralotnią aż 3 razy! ;) Był to mój pierwszy raz i mimo początkowego stresu, spodobało mi się na tyle, że zaczęłam rozważać zrobienie kursu paralotniarstwa.


Po Interlaken udaliśmy się na kilka dni w rejony Grindelwald oraz na trekking wokół jeziora Bachalpsee. Przepiękne miejsce!
Ze Szwajcarii polecieliśmy do Maroko, gdzie spędziliśmy kilka dni w Marakeszu. Jeśli czytaliście mój wpis to wiecie, że nie do końca przypadł mi do gustu. Natomiast glamping na Saharze to inna bajka <3 Wiem, że obiecałam Wam post z tego miejsca i zaplanowałam go na końcówkę stycznia!
Kolejnym punktem naszej wycieczki były Dolomity. Żałuję, że nie odkryłam tego miejsca wcześniej, bo jest po prostu cudowne! Szczególnie polecam Wam wyprawę campervanem.




Z Włoch wyruszyliśmy do Berlina, gdzie rozpoczęliśmy kolejną przygodę. Kierunek - Azja! Szybka przesiadka w Singapurze, a następnie wymarzone, długo wyczekiwane MALEDIWY! Wpis z tego raju na ziemi znajdziecie tutaj, a wideo poniżej:






Październik Bangkok Moja trzecia wizyta w tym miejscu i prawdopodobnie ostatnia. To ciekawe jak z czasem zmienia się podejście do różnych miejsc. 2 lata temu uważałam Bangkok za niesamowite, barwne i pełne życia miasto. Podczas ostatniej wizyty Bangkok zmęczył nas okropnie i po 3 dniach uciekliśmy na rajską wyspę Koh Lipe. Spędziliśmy tam aż 10 dni, pracowaliśmy nad zdjęciami dla naszych klientów, a wolnych chwilach wylegiwaliśmy się na plaży.




Bali Nie sądziłam, że tak szybko uda mi się wrócić na Bali. Jako, że była to pierwsza wizyta mojego partnera w Indonezji zahaczyliśmy o miejsca, które widziałam już wcześniej, czyli Ubud, Canggu, Seminyak, Kutę, Nusa Dua i kilka okolicznych wodospadów.




W dzień moich urodzin, zaraz po tym jak dostałam w prezencie od mojego partnera wycieczkę na Mount Batur, skręciłam kostkę... Całe szczęście, że chociaż poranek udało nam się spędzić w otoczeniu przepięknych tarasów ryżowych.



Następnego ranka, a właściwie o 3 w nocy, zdecydowałam, że nie mogę odpuścić trekkingu na Mount Batur (w tamtym roku zrezygnowałam ze względu na wypadek na skuterze). Mimo opuchniętej kostki i dokuczliwego bólu dotarłam na szczyt i powitałam wschód słońca w takich okolicznościach...





Listopad W listopadzie zobaczyliśmy moje ulubione miejsca w Indonezji, czyli wyspę Komodo Island i Wschodnią Jawę (East Java). Jeśli czas mi pozwoli to przygotuję o dłuższe posty o tych miejscach. Na razie zostawiam Was z fotograficzną zapowiedzią.




Grudzień

W grudniu wróciliśmy na Bali, żeby tworzyć content dla sieci hoteli Accor. Zatrzymaliśmy się w Movenpick Bali, Sofitel Nusa Dua & villach Amarterra



Następnie szybki postój w Singapurze.


I w końcu… powrót na kolejny rok do Australii. Wiem, że sporo osób pytało o obecną sytuację, czy jesteśmy tu bezpieczni i czy dalej warto wybrać Australię  jako kierunek wakacyjny.



Niestety sytuacja na ten moment wygląda tragicznie. W regionie, w którym mieszkamy czyli Gold Coast, jest bezpiecznie, ale niektóre obszary w New South Wales oraz Victoria płoną. Jeśli macie wykupiony już lot do Australii omijajcie tereny objęte lub zagrożone pożarami. Pamiętajcie, że Australia to ogromny kraj i dalej jest tu wiele przepięknych i bezpiecznych miejsc. 

Wszyscy mamy nadzieję, że za kilka tygodni będziemy mieć bardziej sprzyjające warunki pogodowe i sytuacja wreszcie się unormuje.

Jeśli chcecie pomóc ofiarom pożarów, zajrzyjcie do artykułu The New York Times, gdzie znajdziecie szczegółowe informacje i linki do zbiórek pieniędzy.



***



Tak w ogromnym skrócie wyglądał mój 2019 rok. Dajcie znać co wydarzyło się u Was. Co było największą przygodą, osiągnięciem, lekcją?




Brak komentarzy